Waldemar Fornalik – śląski trener w kadrze narodowej

Waldemar Fornalik – śląski trener w kadrze narodowej

Waldemar Fornalik w ostatnich latach jest jednym z najlepszych i najbardziej utytułowanych polskich trenerów w rodzimej Ekstraklasie. Jego krótka przygoda z reprezentacją Polski nie była jedna udana.

Pierwsze sukcesy w roli szkoleniowca odnosił w klubie, którego jest wychowankiem i w barwach którego zdobył mistrzostwo Polski jako piłkarz – Ruchu Chorzów. W sezonie 2009/2010 poprowadził “Niebieskich” do trzeciego miejsca w lidze, by dwa lata później poprawić osiągnięcie i sięgnąć po wicemistrzostwo kraju. Dwukrotnie chorzowianie pod jego wodzą zagrali w finale Pucharu Polski. Sukcesy z drużyną, która nie dysponowała wielkim budżetem i fakt, że wypromował kilku zawodników (Maciej Sadlok, Artur Sobiech, Arkadiusz Piech) spowodował, że znalazła się grupa ekspertów, która zaczęła domagać się powołania “Waldka Kinga” na stanowisko selekcjonera. Grupie przewodził trener Antoni Piechniczek.

W lipcu 2012 roku ówczesny prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorz Lato  faktycznie powierzył Fornalikowi stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski. Trzeba przyznać, że zadania nie miał łatwego. Dopiero co skończyły się mistrzostwa Europy 2012, które okazały się kompletną klapą. W rankingu FIFA Polacy byli na odległej 54. pozycji, a atmosfera wokół kadry nie była najlepsza. Jakby tego było mało, nowy zespół miał do rozegrania tylko jeden sparing przed rozpoczęciem eliminacji do mistrzostw świata w 2014 roku.

Debiut Fornalika, łagodnie mówiąc, nie wypadł najlepiej – w Tallinnie Polacy przegrali z Estonią 0:1. W pierwszym meczu o punkty również nie udało się wygrać (remis na wyjeździe 2:2 z Czarnogórą). Premierowe zwycięstwo miało miejsce dopiero w pojedynku z Mołdawią (2:0). Miesiąc później zainaugurowany został słynny “Basen Narodowy”. W drugim terminie Polacy zremisowali z Anglikami 1:1 – i do tego momentu można było jeszcze liczyć, że “Biało-czerwoni” do Republiki Południowej Afryki jednak polecą. Później, niestety, było już tylko coraz gorzej.

W pierwszym meczu eliminacyjnym w 2013 roku Stadion Narodowy w Warszawie zdobyła Ukraina, wygrywając 3:1. Wysoka wygrana z San Marino (5:0) kilka dni później nie zamydliła obrazu. Czarę goryczy przelał remis w Kiszyniowie z Mołdawią, który słusznie został uznany za porażkę, przekreślającą szanse na promocję na mundial. W mediach pojawiały się pierwsze głosy, że należy podziękować Fornalikowi. Kadra to za duży rozmiar kapelusza dla byłego szkoleniowca Ruchu – przekonywali zwolennicy zmiany.

Nowy prezes PZPN-u, Zbigniew Boniek, dał jednak dokończyć eliminacje Fornalikowi, chociaż wszyscy zdawali sobie sprawę, że po ostatnim meczu dojdzie do zmiany. Tym bardziej, że coraz bardziej promowany był dobry znajomy “Zibiego” – Adam Nawałka. Po kolejnym remisie z Czarnogórą (1:1) nikt już nie bronił selekcjonera, którego kadra rozbiła jeszcze San Marino (5:1), a eliminacje zakończyła porażkami z Ukrainą (0:1) i Anglią (0:2). Dzień po spotkaniu w Londynie Fornalik oficjalnie został odwołany z pełnionej funkcji. Polacy zakończyli eliminacje na bardzo słabym, czwartym miejscu, wyprzedzając jedynie Mołdawię i San Marino. Jego bilans w roli selekcjonera to osiem zwycięstw, cztery remisy i sześć porażek.

Zmiana wyszła na dobre obu stronom. Reprezentacja Polski pod wodzą Nawałki grała efektownie i skutecznie, co przełożyło się na uwielbienie kibiców w całym kraju. Fornalik? Wrócił do swojego Ruchu, który jednak nie był już tą samą drużyną. Odszedł w trakcie sezonu, w którym “Niebiescy” opuścili Ekstraklasę i kilka miesięcy później trafił do Piasta Gliwice, gdzie znów stał się “Waldkiem Kingiem”.